Dziś nieco inaczej, nie o samej piłce, a o kondycji sportowej prasy w Polsce w kontekście nowego tytułu na rynku. Jeśli ktoś miał okazję zapoznać się z pierwszym numerem FN, zachęcam do przeczytania i wyrażenia swojej opinii. Jeśli ktoś nie trzymał jeszcze w ręku wspólnego dziecka panów Kmiecika, Zarzecznego i Stanowskiego, to tym bardziej zachęcam, abyście wiedzieli czego możecie się spodziewać, gdy po to pismo sięgniecie.
Problem z prasą sportową w Polsce jest poważny, a w zasadzie niepoważny, bo poważnych tytułów brak. “Przegląd Sportowy” w zasadzie to od killku lat regularna równia pochyła - z braku laku, raz na jakiś czas można przeczytać. Poziom “Piłki Nożnej” od odejścia pana Romana Hurkowskiego również dramatycznie spadł, a wypocin Godlewskiego i Orłowskego zwyczajnie nie trawię. Podobnie było zresztą z twórczością Janusza Atlasa, ale po sprawdzeniu okazało się, że już dla PN nie pisze. (Swoją drogą na wikipedii znalazłem informację, jakoby Atlas był ojcem Macieja Dowbora, jako, że nigdy nie byłem obeznany w szołbiznesowych związkach jest to dla mnie zaskoczenie i tak jakoś nasuwa się pytanie czemu zatem Maciej jest “Dowbor”, a nie “Atlas”, ale mniejsza o to).
Wiosną tego roku na stronie Weszlo.com pojawiła się informacja, że od startu nowego sezonu ruszy nowa piłkarska gazeta - Futbol News. Stamtąd dowiedziałem się po raz pierwszy o jej nadchodzących narodzinach, choć oczywiście Weszło! ma z nią niewiele wspólnego, jak podkreślili - zostali poproszeni o poinformowanie to czemu mieliby odmówić? W każdym bądź razie z pojawieniem się nowego tytułu wiązałem i nadal wiążę duże nadzieje. Nadzieje na rzetelną informację sportową, na bezkompromisowe oceny, brak faktów rodem z “Faktu”, czyli zwyczajnie na pismo, które będzie się czytać z przyjemnością i które będzie zaspokajało żądnego piłkarskiej informacji kibica.
O dzisiejszej premierze FN dowiedziałem się z reklamy w przerwie któregoś meczu Ekstraklasy. Rano zahaczyłem więc o kiosk, nieśmiało zapytałem czy pani dysponuje taką to gazetą i za 1,50 PLN otrzymałem 32 strony czystego piłkarskiego druku.
Pierwsze wrażenie - ryj starego siwego dziada z wytkniętym językiem, w który to język grafik “wbił” kolczyk, oraz wielki żółty napis: “BEENHAKKER ZWOLNIONY ZA HANDEL PIŁKARZAMI?”. W tym temacie uprzedził mnie mpap i w zasadzie nie mam nic więcej do dodania. Rozumiem zabieg biura promocji, coraz mnie lubiany selekcjoner reprezentacji to chwytliwy temat, warto na tej niechęci coraz większej rzeszy kibiców zbić pierwszą transzę czytelników. Do tego wzbudzająca emocje okładka w stylu tygodnika “Wprost” (skądinąd bardzo przeze mnie lubianego) i mamy gotowy do sprzedaży pierwszy numer. W środku tekst o Beenhakkerze na cztery strony, a w zasadzie na półtorej, po wyłączeniu wielkich zdjęć, reklam i ogromnego napisu “LEO zwolniony za handel piłkarzami?” na stronach 2 i 3. Treść tekstu w skrócie? Proszę: Czternaście lat temu nasz poczciwy starzec z Holandii jako trener meksykańskiego Club America odebrał telefon od właściciela tegoż klubu i usłyszał zaproszenie na zebranie. Leo miał odpowiedzieć, że musi psy do weterynarza odprowadzić, a potem gra w golfa. Po tym telefonie został zwolniony. Do tego mamy kilka wypowiedzi anonimowych dziennikarzy, menadżerów, działaczy itd… czyli spekulacje, spekulacje i jeszcze raz spekulacje. Do tego groteskowy zapis rozmowy telefonicznej. Beenhakker leży i kwiczy i zamiast go dobić merytorycznym tekstem, FN kopie go po jajach, przeważnie nie trafiając.
Dodatkowo na stronie drugiej felieton redaktora naczelnego Jacka Kmiecika o tym jak wszystkim współczuje. Felieton wyjęty z dupy, o niczym, bez puenty, bez wyraźnego przesłania. Taki “na odpierdol się”, bo musi być felieton redaktora naczelnego na drugiej stronie - ot co. Na stronie 6 z kolei felieton Pawła Zarzecznego, którego wiedzę stricte piłkarską uważam za mierną, a erudycję za co najwyżej dostateczną do pisania na Interii. Wyjątkowo pisze rozsądnie, na temat istotny, czyli rzekomej wszechobecności rasizmu białych, ale z piłką ma to niewiele wspólnego (oprócz cytatu z Eto’o).
Strony 6 i 7, a w zasadzie 3/4 strony szóstej i pół strony siódmej (drugie pół to reklama łagodzącego balsamu po goleniu) to artykuł o krakowskiej Wiśle. Prawdopodobnie przypadkowo zbieżny z katastroficznymi wizjami Weszło! (do wglądu tu, tu i tu). Generalnie chodzi o to, że Wilczek w budżecie uwzględnił kasę zarobioną w pucharach, a że tej nie będzie to pojawiła się dziura rzędu 1-2 mln euro. Jeśli do tego dodamy wspomnienie o pierwszym od wielu lat poślizgu w wypłatach dla piłkarzy Wisły (co jest faktem) i pominiemy przyczynę tego stanu rzeczy (czyli przeniesienie całej biurokracji, księgowości itd. z budynków przy Reymonta w inne miejsce) to wyłania się nam obraz nędzy i rozpaczy - Wisła się nie skończy, Wisły już nie ma.
Strona ósma - wywiad z Mateuszem (lub “Matim” jak zwykł mawiać Kołtoń) Borkiem. Opowiada Kmiecikowi i Zarzecznemu co zrobi jak zostanie prezesem Śląska Wrocław (przede wszystkim weźmie za ryj Tarasiewicza) i żali się, że wyszedł na alfonsa przed teściową. Trochę psioczy na Leo, trochę broni ŁKS-u, czyli pięć pytań, pięć odpowiedzi i zdjęcie “Borek w koszulce Figo” 18×18 cm.
Strony 9-24 to zdaje się wkładka “Futbol News Weekend”, zdecydowanie najbardziej wartościowy fragment numeru. Na początek Jacek Kmiecik mimo całego burdelu cieszy się, że liga wystartowała, a Jan Tomaszewski ogłasza prywatny bojkot chodzenia na ligowe stadiony. Nieco dalej zgrabne relacje z meczów pierwszej kolejki, oceny piłkarzy i oceny samych spotkań. Choć nie mam pojęcia w jakiej skali te oceny bo nie znalazłem takowej informacji (nie żebym uporczywie szukał), prawdopodobnie 1-6 lub 1-5, ale głowy nie dam. Swoimi spostrzeżeniami na temat inauguracji rozgrywek dzielą się eksperci - Stefan Białas, Radek Gilewicz, Mirek Szymkowiak i Radek Michalski. Strona czternasta - wywiad z frustratem Wojciechowskim, który narzeka na swój los - rzuciłby Polonię w diabły, ale się uzależnił od adrenaliny, a tak w ogóle w tym sezonie interesuje go tylko mistrzostwo. Na samej górze natomiast, nad relacją z meczu Korona-Polonia W. pod tytułem “Triumf szarańczy” ciekawy nagłówek: “Polonia Warszawa złożyła ofertę Franciszkowi Smudzie”. Na ten temat chętnie bym poczytał, ale w całej gazecie nie znalazłem niestety ani jego rozwinięcia, ani jakiejkolwiek innej wzmianki.
Strona piętnasta to ciekawe relacja z meczu Legia-Zagłębie. Dowiadujemy się z niej m.in., że Maciej Iwański i Piotr Giza po przerwie przestali w głupi sposób tracić bramki. Ale to rzecz jasna drobny błąd, widać redakcja dopiero się dociera i korekta nie do końca funkcjonuje tak jak powinna. Tym również można usprawiedliwić kosmetyczny wręcz błąd ze strony wcześniejszej - wśród ukaranych żółtymi kartkami w meczu Korona-Polonia brak wymienionego Mariusza Zganiacza.
Strony 16 i 17 to miejsce do popisu dla Krzysztofa Stanowskiego, znanego m.in. z tego, że pomagał zakładać serwis Weszlo.com, ale obecnie (jak twierdzi admin strony) nie ma z nim nic wspólnego. Niesamowitym zbiegiem okoliczności jednak, pisze w liczbie mnogiej “wywracamy”, “będziemy nanosić”, “zsumujemy”. Podobną manierę ma np. Admin Weszło! - “nie wstajemy przed południem”, “zadzwonił do nas Wojtek Kowalczyk”, “zadzwonił do nas Tomasz Hajto z którym mieliśmy na pieńku”.
Na stronie 16 autorski pomysł pana redaktora Stanowskiego, czyli “Wywracamy ekstraklasę!”. Uwzględniając nieuznane prawidłowo zdobyte gole, czerwone kartki, niepodyktowane karne i system punktowy, który ma te wszystkie sytuacje ogarnąć, tworzona będzie “tabela niewydrukowana”. Stanowski będzie się zastanawiał “co by było gdyby”, liczył punkty odebrane przez sędziów i tworzył tabelę Ekstraklasy, z jaką mielibyśmy do czynienia, gdyby sędziowie byli idealni. W tabeli nie uwzględniono Cracovii, jest za to ŁKS, z tym, że bez rozegranego meczu. Akurat w tej kolejce nie było żadnych szwindli, więc autor pomysłu obszedł się smakiem, ale uchylił rąbka tajemnicy. Wydrukowany karny nie będzie liczony, za niepodyktowany karny - 0,75 gola (bo nie każda jedenastka to bramka), za czerwoną kartkę - 0.5 bramki dla drużyny przeciwnej. Słowem - trochę matematyki i ciekawy pomysł, chętnie będę się przygladał jak ta tabela będzie się kształtować w kolejnych kolejkach.
Strona siedemnasta to artykuł niemającego już nic wspólnego z Weszło! Stanowskiego o ŁKSie, a w nim m.in. ciekawe wypowiedzi Hajty i Adamskiego. Słowa tego pierwszego czytelnicy weszlo.com znają z tego tekstu. Trochę nieładnie postąpił pan Krzysztof, że nie mając nic wspólnego z Weszło! zapożyczył sobie wywiad udzielony temu serwisowi i to bez podania źródła! Oprócz kija, będzie jednak i marchewka - bo tekst jest dobrze napisany, mocny i rzeczowy.
Strony 18-19 to wyniki i tabele Ekstraklasy oraz I ligi wraz z jedenastkami kolejki oraz tabele i wyniki drugich lig. Trochę razi, że jedenastka I ligi została wybrana przed rozegraniem wszystkich spotkań (Górnik-KSZO dopiero dzisiaj), ale to nie wina FN, że kolejka rozbita została aż do poniedziałku.
Dalej mamy krótki tekst o wszystkich meczach zaplecza Ekstraklasy z zaznaczeniem świetnej frekwencji w Szczecinie (12 tys. na meczu Pogoń-GKS) i wywiad z trenerem Milanu - Leonardo, przeprowadzonym przez Marcina Harasimowicza. Następnie tekst o tym jak to Racing sprzedaje Ebiego do Red-Bulla, komplet wyników Ligi Mistrzów i Ligi Europy z tygodnia, oraz weekendowych z lig europejskich. Strona 25 to rozmowa z żoną Boruca - czyli zapachniało Super Expressem. Pani Katarzyna opowiada specjalnie dla “Futbol News”, że nie będzie się zniżać do poziomu byłego męża. Dalej Robin Hood Majewski z lasu Sherwood - wywiad czy poradzi sobie w Anglii, Zbigniew Boniek opowiadający o swoim dobrobycie i udanych wakacjach z wnukami oraz krzepiący artykuł “Gonimy Europę” o meczach polskich drużyn w europucharach.
Na stronie trzydziestej mamy “Trybunę kibica”, czyli zadzwoń, napisz, wyślij maila - FN Twoje piłkarskie żale opublikuje na niebieskim tle. A jak do tego zrobisz sobie zdjęcie z tekturowymi piłkarzami Chelsea Londyn, prześlij - to dostaniesz dla siebie pół strony. Pierwszy numer zamykają Janusz Basałaj w “Zamiast felietonu” o tym, że nasza liga jest chujowa, ale jednak nasza, jedenaście pytań do Seweryna Gancarczyka i zdjęcia pięciu cheerleaderek z polskich boisk (choć moim zdaniem zamiast pięciu małych zdjęć, powinni dać jedno duże i najlepsze).
Oczekiwania wobec FN, tak jak już pisałem, mam bardzo duże i pewnie dlatego jestem mocno rozczarowany. Debiutancki numer oceniam jednak na solidną trójkę z plusem. Parę błędów, sporo irytujących tekstów, trochę faktowo-superexpressowej papki, ale solidnie opisana liga, kilka fajnych wypowiedzi, ciekawe komentarze ekspertów i generalnie może rokować dobrze na przyszłość. Jak to zwykli mówić nasi piłkarze po pierwszych kolejkach każdej rundy - “pierwsze koty za płoty”. Byle się nie okazało, że za chwilę redakcja “Futbol News” dostanie zadyszki, a w listopadzie będzie zmęczona trudami sezonu. Pamiętacie schody w Filadelfii po których biegał Rocky Balboa? 1.50 PLN, które zapłaciłem za pierwszy numer FN to z pewnością nie były pieniądze stracone, zawartość warta była swojej ceny, czyli już przeskoczyliście “Przegląd Sportowy”. Aha, wspomniałem o tych schodach - przeskakując PS, “Futbol News” wskoczyło na pierwszy schodek. Jeszcze kawał drogi, ale powodzenia…